Chcialam poruszyc temat antykoncepcji.. Jest to na pewno dosc kontrowersyjny temat i wcale nie jest tak, ze jesli ktos jest katolikiem to, ma, to tak poukladane "pokoscielnemu"
Wazne bysmy wypowiadali sie tak jak naprawde to czujemy, a nie jak powinnismy..
To ja na wstepie tylko przypomne co oznacza to slowo ANTYKONCEPCJA
otoz z laciny 'conceptio-oznacza poczecie, tak wiec cale powyzsze slowo oznacza przeciw poczeciu...
Rowniez co za tym idzie: pewna postawa antykoncepcji, dzialania antykon., środki antykon.
Mam nadzieja ze zrowinie sie jakas ciekawa dyskusja
ISTOTA WSPOMNIEŃ POLEGA NA TYM, ŻE NIC NIE PRZEMIJA
Chyba nikt nie chce, żeby potem za kulisami komentowano jego zdanie. Ja tam się nie wypowiadam, za mały jestem. Pewnie zetknę się z tym za dwa, trzy lata. Jak słodko być dzieckiem
a dlaczego antykoncepcja ma byc tematem tabu niczym alkohol w oazie? teoretyzować też trochę można...
dawno, dawno temu antykoncepcja byla dla mnie neutralna, nie bylam ani "za" ani "przeciw", nie rozumiałam o co z tym chodzi, nikt nie mowil itd itp. Teraz, juz bardziej swiadomie, jestem na nie. Z różnych powodów... Bo szkodzi zdrowiu, bo niezbyt to przyjemne i wygodne (domyslam sie, nie wiem tego z autopsji) i przede wszystkim ma za cel nie dopuscic do poczęcia. Albo nawet zabić już poczęte dziecko.
Wystarczy wziąc ulotkę tzw. tabletek antykoncepcyjnych, bo czasami sa zapisywane paniom jako lek na coś tam, ze względu na ich skład. Na żadnym lekarstwie nie widzialam takiej ilosci tekstu! Przeciwskazania, skutki uboczne - tu nawet większone ryzyko na zachorowanie na raka piersi, czy narządów rodnych, ze nie wspomnę o jakimś "zwykłym" uczuleniu. Długa lista...
ile jeszcze we mnie wiary_
ile jeszcze we mnie samym sił_
by dalej zyć_
ile szans_
Nie uważam, żeby ktos miał cos komentować za plecami... myslę że ludzie by sie tak nie zachowywali. A poza tym przeciez to nie jest jakiś temat o zabojstwach...
Ale coz nikogo nie zmusze do pisania, ale myslalam ze warto rozmawiac tez i na takiego rodzaju tematy..
To a propos tegoz tematu, to osobiscie uwazam, ze pozostanie przy naturalnej metodzie planowania rodziny, to na pewno dobra, i rozwijajaca droga malzonkow. Ludzie nie zachowuja sie jak zwierzeta-"chcemy to wspolzyjemy". Kontrola siebie jest bardzo wazna w tym aspekcie.
A poza tym, (mnie ten argument bardzo przekonuje) w momencie, kiedy ludzie nie potrafia byc w abstynencji od sexu, wiec i oczywiscie "zabezpieczanie sie", to jest jednak zagrozenie, ze jesli w sytuacji kiedy jeden ze wspolmalzonkow nie bedzie mogl wspolzyc z jakiegos powodu, to albo druga osoba bedzie sie "zadowalac " sama, a moze byc i nawet zagrozenie, odejscia... Bo przeciez bez sexu to juz nie potrafi zyc.
Pisze tak o tym sexie wsrod malzonkow, bo uwazam ze jednak bezpieczniejsze jest wspolzycie naprawde z ukochana osoba, a nie z przypadkowa. Milosc to milosc, a lepiej oddac sie w pelnym akcie osobie najbardziej ukochanej, i takiej, ktora darzy mnie tym samym, a nie tak tylko dla przyjemnosci... czy nawet niepotrzebnego zranienia
ISTOTA WSPOMNIEŃ POLEGA NA TYM, ŻE NIC NIE PRZEMIJA
Temat jest super trudny. Jeśli antykoncepcja była czymś takim jak paczka cukierków czy oglądanie ulubionego serialu, w tym sensie, że dostępna i nie obciążona konsekwencjami to jednak społeczeństwo zaczęłoby patrzeć na seks wybitnie zwierzęco. Chrześcijanin powinien dostrzec piękno tego aktu kreacji, który przy błogosławieństwie Boga i miłości małżonków prowadzi do pięknego efektu. Nie wolno sprowadzać tego do insynktownego zaspokajania rządz. Katechizm Kościoła Katolickiego mówi jeszcze o tym, że antykoncepcja nie szanuje ciała małżonków.
Jednak KK rewiduje swój punkt widzenia w konfrontacji z wirusem HIV. Od pewnego czasu obowiązują dyspensy apostolskie, które pozwalają ludziom z trzeciego świata na używanie prezerwatyw, aby zpobiec rozprzestrzeniania się wirusa.
Myślę, że w obecnie KK dobrze podchodzi do sprawy. Można zarzucić, że przypadku Afryki nie jest konsekwentny, jednak należy wziąć poprawkę na mentalność tamtych ludzi.
dobrze więc, wypowiem się na temat antykoncepcji, choć z wielkim trudem. Zdecydowanie powiem, że jestem przeciw tabletkom antykoncepcyjnym i przeciw innym tego typu rzeczom. Natomiast - może was to zdziwić, oburzyć, ale powiem wprost - nie krytykuję stosowania prezerwatyw. Dobrze wiadomo, jaka jest obecnie mentalność ludzi w Polsce, jak ludzie młodzi podchodza do seksu (nie mówię tu o wszystkich oczywiście). Jeżeli mam być szczera - seks jest i będzie problemem naszego społeczeństwa, taka jest prawda. I prezerwatywa jest tu zdecydowanie dobrym wyjściem z sytuacji (nie z problemu!!!). Osobiście jestem przekonana że większość z nas (oazowców, katolików) stara się nie żyć w grzechu. Lecz taki przypadkowy człowiek? My nie wiemy. Ale według mnie lepiej jest używać prezerwatywy, niż ich nie używać, a potem lecieć do lekarza i dokonywac aborcji. Zwróćmy uwagę na wagę grzechu. Jeżeli nie zajdę w ciążę dzięki prezerwatywie, to chyba znacznie lepiej niż gdybym miała zajść w ciążę i ją usunąć. Absolutnie nie jestem za stosowaniem innych środków. I możecie mnie zjechać albo pomyśleć sobie że nie mam o niczym pojęcia, albo że gadam takie rzeczy będąc we wspólnocie oazowej, ale mam własne zdanie i przedstawiam je tu. Tak jak sobie zażyczyła Danyś.
Wiesz Moniś nikt tak naprawę nie ma prawa komentować tego co uważasz, bo to jest Twoja sprawa. Jedynie jeśli komuś by się to nie podobało, to może próbować cię przekonywać.. ale to już inna kwestia
Chciałam poznać waszą opinie, bo to jest bardzo ważny temat ale i za zarazem bardzo trudny.
Myślę, że przy tym temacie też jest bardzo istotna druga sprawa, która jest jakby podstawą naszego głównego tematu antykoncepcji.
Chodzi mi oczywiście o współżycie ludzi, czy jest coś złego w sexie pomiędzy ludźmi będący w wolnych związkach.. sex bez zobowiązań...
Bo jeśli ktoś uważa, że ludzie powinni panować nad swoja seksualnością, to raczej będzie zajmował stanowisko przeciw antykoncepcji.
Uważam, że powinniśmy brać odpowiedzialność za swoje czyny, wiec dlaczego mielibyśmy robić sobie przyjemność, ale nie chcieć brać za to odpowiedzialności,przyjnmować konsekwencji??
To taki mały argumencik
Ale to co mnie chyba dość mocno przekonuje to, to, że antykoncepcja niesie za sobą również aborcję...
Bo zauważmy, że jeśli dwoje ludzie, tym bardziej jeśli nie są oni małżeństwem, współżyją i stosują antykoncepcje, czyli nie chcą mieć dziecka... To OK ale jeśli jednak stanie się, że kobieta zajdzie w ciąże To co wtedy W sumie oni nie chcieli tego dziecka, to może powinno się dokonać aborcji, bo przecież oni GO nie planowali, nie chcieli GO... pokrzyżuje im to jakieś plany, nie tworzą przecież rodziny.. to jak to dziecko...??
Cóż myślę, że część tak robi. Sama myśl o zabiciu dziecka mnie osobiście przeraża.. smutne to dla mnie, że ludzie tego dokonują...
ISTOTA WSPOMNIEŃ POLEGA NA TYM, ŻE NIC NIE PRZEMIJA
Danyś napisała: "Uważam, że powinniśmy brać odpowiedzialność za swoje czyny, wiec dlaczego mielibyśmy robić sobie przyjemność, ale nie chcieć brać za to odpowiedzialności,przyjmować konsekwencji??
To taki mały argumencik"
No nie do końca się z tym zgodzę. Dajmy na to taki przykład... chcesz zobaczyć podwodny świat, pod powierzchnią oceanu, więc postanawiasz nurkować. To jest przyjemność, nieprawdaż? Ale bez butli i instruktażu nie zanurkujesz (chyba:smilewinkgrin bo jest to niebezpieczne. Butla jest Twoim "zabezpieczeniem". Może trochę dziwny przykład, ale chyba jest w tym troche racji...? Można by powiedzieć że to trochę inna sytuacja, bo po pierwsze chodzi o Twoje własne życie, a po drugie - tu nie chodzi o zapobieganie powstaniu nowego życia. Ale troche prawdy w tym teoretycznym wywodzie chyba można znaleźć.
To właśnie chyba dlatego też napisałam, że o taki mały "argumencik" , bo mnie szczerze mówiąc bardziej przekonuje ten argument z aborcją... Bo z niewinnego stosowania antykoncepcji, w konsekwencji może dojść do rzeczywistego zabicia niewinnego dzieciątka
Chociaż tak naprawdę jest to bardzo trudny temat... I ja sama szczerze mówiąc w niektórych sytuacjach jak słyszę różne przypadki o jakich ludzie mówią, nie wiem jakie zająć stanowisko... Oj trudne to bardzo
ISTOTA WSPOMNIEŃ POLEGA NA TYM, ŻE NIC NIE PRZEMIJA
Chętnie wypowiem sie na ten temat....
^^ Wiecie dużo oglądałam filmów i czytałam artykułów na ten temat, moja mama też i dzięki temu mam swoja młodszą siostre Pauline...
Dlatego nie mam przekonania do tego.
^^Nie rozumiem czemu sie mówi,że antykoncepcja jest zła ,bo nie wolno planować dzieci i wtrącać sie w plan Boży i ,że to wygląda jakby sie nie chciało dzieci poczym mowa jest o...
Naturalnym planowaniu rodziny jak zwał tak zwał ale to jest inny rodzaj antykoncepcji...
^^Dużo sie wymaga od oazowiczów...by żyli w czystości ,seks po ślubie , bez antykoncepcji... A czy ktoś porozmaiał z oazowiczami na ten temat ?? Czy jest jakaś ...no właśnie SZCZERA dyskusja?
^^A tak troche z innej strony...Antykoncepcja jest zła jeśli chodzi o kwestie przed ślubem...i za tym jestem pewna na 100%
Nie jestem za tym.
Zreszta jaką mamy pewność ,że ktoś w wieku 16 lat bez doświadczenia ,pod wpływem emocji dobrze włoży prezerwatywe i nie przebije jej lub mu nie spadnie...
^^Natomiast nie wiem jak to będzie potem ... trudno jest mi cokolwiek powiedzieć jak to bedzie u mnie... Bo raz myślę tak raz tak...uwązam ,że mam czas. Do ślubu narazie mi sie nie śpieszy
zresztą tę decyzję w tej sprawie nie podejmuje jedna osoba pamiętajmy o tym.
Zróżnymi ludźmi rozmawiam na ten temat i u mnie w domu nnie robimy z tego tematu tabu wręcz przeciwnie nagle tak po prostu się o tym mówi jak o pogodzie i to wcale nie jest dziwne... Nie tylko o antykoncepcji ale także o czystości... Bardzo ważne są takie rozmowy. Polecam aby każdy z nas otworzył sie na to.
^^Mam nadzieje ,ze w miare dobrze to napisałam ....przepraszam za gramatyke jkby co bo pisze pod wpływem chwili. Pozdrawiam
Sylwia napisała:
Zreszta jaką mamy pewność ,że ktoś w wieku 16 lat bez doświadczenia ,pod wpływem emocji dobrze włoży prezerwatywe i nie przebije jej lub mu nie spadnie...
Doświadczenie będzie takie samo w zakładaniu prezerwatywy wtedy gdy pierwszy raz założysz ją w wieku 16 lat, czy też wtedy, gdy pierwszy raz założysz ją po ślubie!
edit by Metrowiec
Korzystaj ze znacznika "quote" przy cytowaniu. To poprawia czytelność posta.
Poruszę temat nieco z innej strony. Zapewne jak słyszeliście w mediach jest projekt zmiany w kilku artykułach konstytucji IV RP. Poniżej cytuję artykuł:
Onet.pl napisał/a:
Sejm nie zmienił konstytucji w kwestii ochrony życia od poczęcia. Żadna z poprawek nie uzyskała wymaganej większości głosów. Posłowie nie poparli całościowej zmiany w ustawie zasadniczej w wersji proponowanej przez komisję nadzwyczajną.
Przed ostatecznym głosowaniem premier Jarosław Kaczyński zaapelował o poparcie rekomendowanej przez komisję zmiany; ocenił, że jest bardzo duża szansa na uzyskanie wymaganej 2/3 głosów.
Dotyczyła ona art. 30. konstytucji i mówiła, że źródłem wolności i praw człowieka i obywatela jest przyrodzona i niezbywalna godność człowieka przynależna mu od chwili poczęcia; jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych. W głosowaniu wzięło udział 443 posłów, zatem wymagana większość wynosiła 296 głosów. Za przyjęciem zmiany w konstytucji głosowało 269 posłów, przeciw było 121, wstrzymało się 53.
Moje pytanie jest proste i zwięzłe, co Państwo sądzą na temat powyższych poprawiek?
Nareszcie mam chwilę żeby wypowiedzieć się w tym temacie. jak by nie było, dotyczy bardzo moich studiów
Przede wszystkim cieszę się że na forum możemy porozmawiać o antykoncepcji i że otwarcie wypowiadacie się na ten temat. Już ten fakt jest dla mnie bardzo ważny - że rozmawiamy!
Na początek pozwolę sobie trochę odnieść do tego co było już powiedziane:
->Otóż, żeby była jasność: Danyś, Twój mały argumencik tak naprawdę jest jednym z podstawowych za tym, by żyć w czystości. Szeroko o tym pisze Karol Wojtyła w genialnej książce "Miłość i odpowiedzialność" którą wszystkim gorąco polecam. My - jako ludzie - osoby, bierzemy odpowiedzialność za każdy nasz czyn.
Myślę, że w przypadku antykoncepcji problem dotyczy kilku kwestii.
->Akt małżonków ma dwa wymiary i dwa cele-służy prokreacji i ma zbliżyć do siebie małżonków, przez niego mają stać się jednym ciałem. Wszystkie koncepcje mówiące, że liczy się tylko czysty seks i przyjemność, albo tylko prokreacja a poza nią seks jest zły, BŁĄDZĄ! Bóg chce, żeby małżonkom było dobrze ze sobą, przyjemnie, ale właśnie w tym co daje im największą rozkosz ON też chce brać udział jako współtwórca nowego życia.
->A antykoncepcja jest właśnie po to, żeby te dwie sfery od siebie oddzielić.
Żeby było tylko przyjemnie, bez zobowiązań i odpowiedzialności.
->Jeśli chodzi o Naturalne Planowanie Rodziny, to z założenia nie jest ono antykoncepcją!. Jego metody służą rozumnemu korzystaniu z darów Boga, życiu zgodnie z naturą, wyrażają zdecydowanie nastawienie pro życie. Małżeństwo stosujące NPR jest gotowe przyjąć życie którym Pan Bóg ich obdarzy. Ufają, że jeśli Bóg daje życie, to da też środki na utrzymanie dziecka i jego wychowanie. Takie są założenia. Nawet jeśli współżyją w okresach niepłodnych, są gotowi przyjąć życie, gdyby się ono pojawiło.
->Sedno leży w świadomości człowieka. Jeśli kobieta robi obserwacje tylko po to, żeby nie mieć dziecka, wtedy NPR staje się antykoncepcją.
->Na temat prezerwatywy i jej skuteczności w zapobieganiu przenoszenia HIV mówi się różne rzeczy, ale ja odsyłam np. tu: http://www.npr.prolife.pl/prezerwatywa_hiv_aids.htm
Z każdym rokiem mojej dorosłości widzę jak wiele muszę od siebie wymagać, żeby żyć godnie, żeby szanować siebie. Gdzieś w każdym z nas jest taka pokusa pójścia na łatwiznę. Ja jestem przekonana że w kwestii seksualności warto walczyć o siebie i o drugą osobę. Warto się starać i wymagać od siebie. I chcę uczyć się panować nad moimi popędami bo wiem, ze to właśnie jest dla mnie dobre. Bycie panią siebie. A nie poddawanie się czemuś.
Nie będę stosować antykoncepcji z szacunku do siebie, mojego męża i moich dzieci. Chcę być odpowiedzialna za każdy mój krok. Wiem że będę uczyć sie tego całe życie. I że będzie trudno. I że nie będzie mi się chciało mierzyć codziennie rano temperatury. Ale właśnie tak wyobrażam sobie odpowiedzialną dorosłość: robić coś, czego mi się nie chce dla większego dobra.
Jeśli chodzi o poprawki do konstytucji, to byłam jestem całym sercem za! Uważam że nikt nie ma prawa zabijać nienarodzonych, najbardziej niewinnych! I nie ma od tego wyjątków! Bez względu na to, cze dziecko jest upośledzone, czy poczęło się podczas gwałtu. W przypadku tzw. zagrażaniu życiu matki, powinno się po prostu ratować życie i robić wszystko by uratować dwie osoby a nie z góry skazywać na śmierć tą której nie widać.
Antykoncepcja i aborcja to akurat tematy na które mogłabym pisać bardzo długo i przeróżnych aspektach. Nie podałam tu wielu argumentów. Może jeszcze kiedyś dopiszę. Gdybyście mieli jakieś pytania albo wątpliwości to myślę że możecie pytać W końcu kiedyś mam być w tych sprawach specjalistą!
Tak sobie ostatnio pomyślałam, że fajnie sobie tak teoryzować na ten temat, chociaż stanie się w takiej sytuacji, i może wyjść inaczej..
Napisalabym jeszcze coś ale chyba nie powinnam..
W każdym razie ja juz się w tym chyba naprawdę gubię, sama zalożyłam ten temat, ale... szczerze mowiąc nie mogę się zarzec, że stanowczo stanełabym przeciwko antykoncepcji, gdyby zaszłą taka sytuacja...
Chyba nie będę sie opowiadać za żadnym stanowiskiem, bo tego chyba wymaga taka stanowcza, silna postawa jaka ma Maryś
ISTOTA WSPOMNIEŃ POLEGA NA TYM, ŻE NIC NIE PRZEMIJA
Mam nadzieję że starczy mi sił żeby uskuteczniać to co mam w sobie kiedy przyjdzie czas.
Ale wierz mi, że nie najważniejsze jest mówić o tym, ale mieć to w sobie, a raczej stale do tego wracać. Do poczucia swojej godności, tego że mam prawo korzystać z rozumu który jest darem, z wolności, która jest darem, a przede wszystkim z MIŁOŚCI!